| Ważne sprawy organizacyjne czyli co każdy kibic musi wiedzieć |
| Ze strony www.podsiatka.pl Najlepsi kibice? Częstochowa! Przez niemal wszystkich są potępiani - że chamscy, że wulgarni, że "piłkarscy". Ale dla mnie są najlepsi w Polsce. Kibice AZS Częstochowa pokazują na każdym kroku, że kochają swoich siatkarzy. Trafiłem kiedyś do hali, w której warszawska Politechnika grała ze Skrą Bełchatów. Wiecie co mnie uderzyło? Dla ludzi w zielonych szalikach Politechniki najważniejsze było... bić brawo Mariuszowi Wlazłemu ze Skry. Ataki gwiazdy Skry wzbudzały na trybunach euforię. Gdy z kolei punkt dla Polibudy zdobywał Radek Rybak, trybuny klaskały. Ale ciszej... Nie namawiam, by zawodników drużyny gości obrażać. Nie namawiam, by obrzucać ich wyzwiskami i tym bardziej nie namawiam do jeszcze gorszych ekscesów. Namawiam do szacunku, ale jednocześnie proszę - kibicujcie swoim! Nie róbcie z siatkówki "muppet show". Gdy Wlazły wbija piłkę w boisko niech cieszy to kibiców Skry. I tylko Skry! W Częstochowie na rywali się gwiżdże i buczy, ale nie dlatego, że się ich nienawidzi. Kibice w szalikach AZS robią to po to, by pomóc swoim graczom. I jestem przekonany, że stopniowo osłabiany AZS dobre wyniki zawdzięcza w dużej mierze pomocy własnych fanów. W hali Polonia zawsze jest głośno, kibice nie potrzebują didżeja z mikrofonem, by dopingować, a przeciwnicy częstochowian nie lubią tam grać. I dobrze, bo we własnej hali dobrze ma się czuć zespół gospodarzy. Wszystkim tym, którzy krytykują częstochowskich fanów, chcę powiedzieć, że w Polsce są kibice drużyn (w mniejszości) i tzw. sympatycy polskiej siatkówki (w większości). A ja chcę, żeby każdy kibicował swoim. Bo kibic jest od tego, żeby pomagał. Żeby wspierał i pokazywał, że wierzy w swój zespół. I niech przeszkadza przeciwnikowi. Bo w sporcie liczy się zwycięstwo. Drugi jest zawsze pierwszym z przegranych. Bywając niemal co tydzień w polskich halach siatkarskich często nie umiem opanować śmiechu. Ostentacyjne wymiany szalików, ściskanie się na parkiecie kibiców dwóch rywalizujących klubów... Ludzie, nie psujcie sportu. Błagam! I pojedźcie do Częstochowy, bo tam wiedzą, jak pomóc drużynie w sprawieniu cudów. Cóż, takie to już miasto... |