Image Hosted by ImageShack.us


NOWE POSTY | NOWE TEMATY | POPULARNE | STAT | RSS | KONTAKT | REJESTRACJA | Login: Hasło: rss dla

HOME » KIBICE » WYJAZD DO NIEMIEC

Przejdz do dołu stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

Wyjazd do Niemiec

  
SEBA_GTW
06.11.2009 09:37:08
Grupa: Użytkownik

Posty: 13 #356683
Od: 2009-11-6
Wstępnie został zarezerwowany 17 osobowy bus na wyjazd do Monachium 8 grudnia (mecz 9 grudnia o 19:30).
Koszt wynajęcia busa ok 3400zł. Osoby zainteresowane niech kontaktują sie ze mną.
  
SEBA_GTW
24.11.2009 14:30:00
Grupa: Użytkownik

Posty: 13 #372965
Od: 2009-11-6
Z chwilą obecną zakończylem zapisywanie chętnych na wyjazd do "Reichu". 17 osób odliczylo się nadspodziewanie szybko. Jeżeli ktoś jest jeszcze chętny, ma dwa wyjscia: albo wpisuje się na liste rezerwowa i czeka albo mota własny transport.
Pozdro.
  
Zielu
11.12.2009 14:58:07
poziom 2



Grupa: Administrator 

Lokalizacja: LAS vegas

Posty: 67 #385885
Od: 2009-10-14
Wir fahren nach Unterhaching, czyli Siatkarska Elita w Monachium.

Wyjazd do pod monachijskiej miejscowości planowany był od dawna. Wiadome było, że kolejny zagraniczny wyjazd może trafić się nie prędko. Zaklepany był transport dla 17 osób i tak też się stało, że taka liczba biało-zielonych fanów pojawiła się w Bawarii.

W zasadzie nie ja powinienem pisać tej relacji, mnie nie powinno tam być, przynajmniej tak myślałem do wtorkowej nocy do godziny 23:05 kiedy odebrałem telefon i usłyszałem w słuchawce „zbieraj się jedziesz, zaraz będziemy, jest miejsce, kolega S. nie jedzie”. Niespełna dwadzieścia minut później siedziałem już w transporcie zmierzającym na rewanżowe spotkanie pucharu Cev do Unterhaching. Koszulka zabrana, szal jest, strawy i napojów w plecaku brak, ale dobrzy ludzie nie pozwoli mi głodować i długo siedzieć o suchym pysku. Ogólnie to nikt specjalnie nie narzekał na brak wszelakich płynów w swoim organizmie, które powodowały rozluźnienie i szybkie plany niektórych osób na dość oryginalna oprawę meczową. Na szczęście szkice tej oprawy najprawdopodobniej gdzieś zaginęły i nie doszła ona do skutku, a i wydaję mi się, że tego rodzaju „pirotechnika” nie jest dozwolona na europejskich halach… Droga jak droga, w PL kilka drobnych przystanków, chwile dłuższy tuż przed granicą, gdzie zostaliśmy obserwowani przez służby policyjne i skontrolowani przez straż graniczną, która na szczęście nie robiła nam zbytnich problemów. Jadąc w Niemczech – wiadomo – Autobahn, najpierw na Drezno, a później Norymbergia i na Monachium, z ubiegiem czasu sen powoli rozkładał każdego, a że noc i autostrada, to i nie było czego obserwować przez okno, tak każdy miał swoją chwilę na drzemkę, niektórzy nawet „dłuższą” chwilę. Jak już nastała jasność – przystanek, jakieś zdjęcia i dalej do przodu. Złoto Dezerterów w TV przez jakieś pół godziny – dobre i to, a cel podróży się zbliżał. W końcu naszym oczom ukazał się las… wróć, to nie ten film, naszym oczom ukazała się Alianz Arena.

Obrazek

Alianz Arena – konieczny przystanek naszej podróży. Flaga i szale zabrane, można pokazać trochę polskości na tym ultranowoczesnym obiekcie. Z bliska stadion wyglądał imponująco, w środku niestety nie można było wejść na trybuny, ale można było na tyle blisko do nich podejść, że były one widoczne wraz z murawą, która była wtedy akurat sztucznie naświetlana. 60 tysięczny stadion robi naprawdę duże wrażenie. Na obiekcie otwarte „fan-szopy” Bayernu oraz TSV, wszędzie postery z piłkarzami i z historii obu klubów, jakaś kawiarnia, ogólnie cały obiekt musi nieźle na siebie zarabiać, jeśli stadion w Gdańsku ma być stylizowany na wzór Alianz Areny, tak czekam, aby ujrzeć go na własne oczy. Zwiedzone, obejrzane, zdjęcia porobione, więc zmierzamy do miejsca docelowego, od którego dzieli nas już tylko kilkadziesiąt kilometrów. Kierując się nawigacją dojeżdżamy do Unterhaching. Odnajdujemy halę, która z zewnątrz nie wygląda jakoś specjalnie, taki spłaszczony Politechnik. Mając w pamięci poprzedni zagraniczny wyjazd do Salonik i problem z halą, gdzie jak się okazało w pucharach gospodarze grali na innym obiekcie, tak tu zaczerpnąwszy wiadomości i upewniwszy się, że to jest miejsce, którego szukaliśmy, można było zastanowić się co dalej, ponieważ do meczu było jeszcze około ośmiu godzin. Szybki rekonesans hali od środka, która była cały czas otwarta. Chwila rozmowy z gospodarzami przygotowującymi obiekt w sprawie biletów i pytanie co dalej?
Niemcy przywitały nas fantastycznym słońcem. W zasadzie nikomu nie chciało się specjalnie ruszać, padł pomysł grilla, ale z powodu braku grilla i możliwości jego zakupu, ten pomysł szybko upadł, a szkoda, bo dobra ciepła strawa na wolnym powietrzu by się przydała. Gdy część z nas dywagowała co i jak, jedna ekipa poszła w świat, a raczej w stronę stadionu SpVgg Unterhaching. Druga część naszej ekipy postanowiła wyruszyć do Monachium. Transport kolejowy był mniej więcej co 15 minut. Centrum Monachium osiem stacji dalej, jakieś dwadzieścia minut jazdy. Bilety na to metro kosztowały nas… a to trzeba było kupić bilety?? Nic nam o tym niewiadomo. Stacja docelowa – Marienplatz. Wysiadamy pod ziemią, zmierzamy piętro wyżej, a tam kolejna stacja i tory, lekko zmieszani jakoś wydobywamy się na powierzchnie, wszak u nas w PL to norma dwupiętrowe stacje metra… Na placu świąteczne stragany, w około przepiękna zabudowa i mnóstwo ludzi, którzy często nas denerwowali swoim zachowaniem. Pamiątkę kto miał kupić ten kupił. Czas jakoś leciał i trzeba było wracać, co też uczyniliśmy. Powrót do Haching, zebranie całej ekipy, która „aktywnie” spędzała czas w tym mieście i o 18 pojawiamy się na hali, zgodnie z tym jak wcześniej umówiliśmy się z gospodarzami, że dla całej ekipy będziemy mieć zniżkę.

Gościnność Niemców zaskoczyła nas niesamowicie. Cytując dokładnie gospodarza „z okazji zbliżających się świąt zapraszamy naszych polskich przyjaciół na mecz za darmo”. Ta wiadomość niezmiernie nas ucieszyła, bo parę euro drogą nie chodzi. Do meczu jeszcze chwila pozostała, także wybór odpowiedniego miejsca na hali, rozwieszenie flag – AZS POLSKA, oraz ANTYPIKNIK, rozmowa z prezesem, przywitanie naszych siatkarzy, których na obiekcie pojawiło się aż dziewięciu, co nie prognozowało dobrym wynikiem tego spotkania. W zasadzie optymalnie myśleliśmy o złotym secie.
Co kraj to obyczaj, a że na zachodzie można kupić sobie na meczu złocisty płyn, tak i my ten obyczaj postanowiliśmy wykorzystać, z tym, że nie do końca na obiekcie. Przelicznik prosty, na hali 2,50 euro za jedną buteleczkę, w markecie obok 6pak Becksa 4,29 – więc zapas na mecz, nawet na tie-break gotowy. Przed meczem kilka razy dajemy o sobie znak śpiewem, lecz trudy wyjazdu i co u niektórych niewyleczone jeszcze gardło po poprzednim spotkaniu daje o sobie znać i wiemy, że nasz doping jak na 17 osób nie będzie wyglądał imponująco. Do meczu coraz bliżej, hala powoli się zapełnia i robi się coraz głośniej za sprawą spikera i przerażająco głośno puszczanej muzyki.

Obrazek

Mecz rozpoczynamy w składzie – Kardos, Łuka, Mikołajczak, Janeczek, Nowakowski, Wiśniewski, Wierzbowski(l). Od początku próbujemy dać ze swoich gardeł ile tylko można, ale wygrać z nagłośnieniem się nie dało. Co punkt, co akcja, obojętnie dla kogo była puszczana muzyka, do której wszyscy klaskali, nie ważne kto zdobył punkt. Po kilku minutach było to już wręcz nie do zniesienia, za to niemieccy widzowie bawili się znakomicie. Jedna miejscowość w Polsce mogła by się wiele nauczyć od gospodarzy tego meczu, a myśleliśmy, że gorzej niż w stolicy wiatraków być nie może, a jednak… Po każdym bloku na AZSie z głośników można było usłyszeć „ein Block, ein Block” w rytm muzyki Sido – Mein Block. Na parkiecie walka, może z naszej strony nie wyglądało to znakomicie, ale set został wygrany, a to wiązało się z tym, ze musimy wygrać jeszcze jednego, aby grać w kolejnej rundzie z przeciwnikiem z Francji. I właśnie od głośnego „jeszcze jeden” rozpoczęliśmy drugą partie, najwyraźniej jednak to były tylko pobożne życzenia, bo siatkarsko ulegaliśmy Niemcom pod każdym względem. W przyjęciu zderzali się Wierzbowski z Łuką, w ataku mylił się Janeczek. Patrząc na kwadrat rezerwowych i rozgrzewającego się tam samotnie Wronę, to cudów ze zmianami nie mogło być, a jednak Wagner potrafił wymyśleć nawet taką zmianę jak Nowakowski na atak za Janeczka, trzeba było próbować każdej opcji, choć opcji było mało. Na parkiecie dostawaliśmy lanie, za to na trybunach bawiliśmy się dobrze, może to nasz fanatyzm, może to zasługa złocistego płynu, ale zabawa trwała na dobre. Szczególnie w złotym secie, kiedy to wszyscy razem „jechaliśmy z dopingiem”. Trzeba jednak przyznać, że trzeci i czwarty set był nieco słabszy, parę osób gdzieś sobie poszło z naszego sektora i doping jakoś się rozmywał. Wróciwszy do złotego seta – znów o sobie dali znać „golas on tour” bardzo szczęśliwy – wzbudziło to spore zdziwienie zarówno Niemców, jak i grupy Polaków, która próbowała nas wspierać w dopingu. Co tu dużo pisać, tie-break wygrany, siatkarze dali z siebie wszystko w tej partii, my przypominaliśmy im, że grają dla Murka, po meczu wspólny śpiew z siatkarzami „kto nie skacze ten…” itd. Na dowidzenia z halą zaśpiewaliśmy „Deutschland, Deutschland aufwiedersehen” – na co gospodarze odpowiedzieli nam brawami, chyba niezrozumiali kontekstu i jak pisze oficjalna strona Unterhaching „Die 17 angereisten polnischen Fans hatten so allen Grund zu feiern, bevor sie in den Bus stiegen, um ihre 1000 km lange Heimreise anzutreten.” – czyli w wolnym tłumaczeniu 17 osobowa grupa fanów z Polski miała powody do świętowania przed powrotem do swego kraju.

Tak też się stało, po meczu wpakowaliśmy się do wesołego busa, który w drodze do PL okazał się cichy, zmęczonym busem, a z każdą następna godziną każdy marzył już o powrocie do Częstochowy i odpoczynku w normalnych warunkach. W Świętym mieście meldujemy się po godzinie 10 w czwartek. Osób wróciło 17, choć stan fizyczny wielu z nas do dziś nie jest najlepszy. Ponad 2000km zaliczone!
NAJWAŻNIEJSZE Z WYJAZDU - TO AWANS i dobra zabawa. Cytatów i haseł, które każdy z nas zapamięta z tego meczu jest wiele, ale to nie czas i miejsce na ich publikację.

Dziękuje wszystkim za te wspólne 36 godzin! BBJ tylko AZS!




TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI » DARMOWA REJESTRACJA



Z czasem na pewno przybędzie ich więcejwesoły


Jakby ktoś pytał o dokładny wynik:

GENERALI HACHING – AZS CZĘSTOCHOWA 3:1 (22:25, 25:18, 25:13, 25:23) Golden Set ( 12:15)

AZS: Kardos, Łuka, Mikołajczak, Janeczek, Nowakowski, Wiśniewski, Wierzbowski(l), Drzyzga, Wrona
Haching: Liefke, Kaliberda, Steuerwald, Dewes , Gunthor , Schwarz , Tille (l), Den Boer , Andel, Friedrich

Przejdz do góry stronyStrona: 1 / 1    strony: [1]

  << Pierwsza      < Poprzednia      Następna >     Ostatnia >>  

HOME » KIBICE » WYJAZD DO NIEMIEC

Aby pisac na forum musisz sie zalogować !!!


wyświetlaj tu swoją reklamę za darmo oraz promuj się w katalogu

TestHub.pl - opinie, testy, oceny

Image Hosted by ImageShack.us